Darmowa dostawa

Bezpieczne zakupy
  • Różne formy płatności
  • Pełna opieka naszych specjalistów
  • Szyfrowane dane i transakcje
Sonda
Czy podoba Ci się nasz nowy sklep?
Pamiętnik Barfiarza cz.1

Pamiętnik Barfiarza część 1

 

Pierwsze porcje w zamrażalniku – kilogram żołądków niepłukanych, dwa kilogramy cielęciny, czyli dawka na niecały tydzień. Zresztą i tak więcej bym nie pomieścił, narzeczona nawet przy takiej ilości ma nietęgą minę.

Obiekt testowy-suczka rasy Golden Retriever. Wiek – rok i cztery miesiące. Dotychczasowe karmy?
ProPlan, Acana, Orijen, Eukanuba, Hill’s, Brit Care.. Chyba wszystko, co drogie i ponoć sprawdzone. Efekty karmienia karmami suchymi.. Suczka żyje, to chyba jedyny plus. Do biegunek, słabego włosa, kup wielkości małego kota i bąków nie do wywietrzenia jesteśmy przyzwyczajeni, choć na szczęście były to dość rzadkie atrakcje, BARF niczym nas nie zaskoczy, jesteśmy gotowi.
Dotychczasowy apetyt psa? Hm.. to nie jest adekwatne słowo w tym przypadku. Sunia je, bo musi-jakby umiała pobierać energię z kosmosu, to by nie jadła. Na widok miski podchodzi leniwie, obwącha.. i z głośnym westchnięciem uwala się ponownie na legowisko.

Rozmrażam porcję i kładę się spać. Rano..
Pierwszy posiłek i pierwszy błąd-podałem podwójną dawkę. Miało być podzielone na dwa posiłki, dostała w jednym.. No trudno. Wieczorem zapcham ją twarożkiem albo ryżem.
W kuchni śmierdzi, jakby coś tu zdechło i zwymiotowało przed śmiercią. Kilkukrotnie. Okno otwarte na oścież (było otwarte tylko połowicznie), włączam wentylację, ostrzegam narzeczoną i zaglądam do miski-nieokreślona mieszanka, boję się ją zjeść. Wierzę na słowo, że jest tam to, co ma być. Karmę suchą jadłem, gotowane jadłem-teraz się poddałem Ten raz zaufam analitykom.
Młoda kręci się na progu, czuje, że coś kombinuję z jej miską, węszy. Biegnie koło nogi gdy idę z michą przez pokój, narzeczona budzi się z dziwną miną.. przyspieszam kroku.

Pierwsze podanie..Suczka dopada do miski i wącha zaciekle, jakby od tego miało zależeć jej życie. W sumie-przecież zależy. Uspokaja się i patrzy na mnie wzrokiem mówiącym „Serio? Mogę to zjeść?”. Produkt zakwalifikowany chyba do kategorii „świństwa, których nie wolno mi jeść na spacerze”, bo suczka bierze kęs i nie przełykając spogląda na mnie czy to czasem nie podpucha. Nie młoda, jedz jedz, smacznego. Wychodzę, ona mi też w talerz nie zagląda.
Słyszę mlaskanie, coraz szybsze i po chwili psina wybiega z łazienki i siada jak na komendę „do mnie” – tuż przede mną, oczy wlepione w moje oczy. Robi tak, gdy coś przeskrobie-zaglądam więc do łazienki. Miska nie błyszczała się tak nawet jak była kupowana, mycie podłogi i maty, na której stoi jedzenie również mam dzisiaj z głowy. Psina zagląda niepewnie i nie może przestać się oblizywać. Chwalę ją, więc radośnie wraca do miski i wylizuje krawędzie gumki na spodzie.

Popołudniowy spacer mija spokojnie.. bardzo spokojnie. Żadnej kupy. Lekki stres, po powrocie podaję młodej tran, żeby mogła się wypróżnić. Ostatni, wieczorny spacer-zero kup. No dobra, BARF zniknął – ale gdzie wczorajsza karma sucha?

 Autorem tekstu jest Maciej Miłobędzki. 
 Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Blog wpisy
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl